MENU
Jesteś tutaj: MAGIA SŁÓW „Wiersz autobiograficzny – kiedyś każdy przekroczyć musi swój Rubikon, a stamtąd nie ma już odwrotu…”

„Wiersz autobiograficzny – kiedyś każdy przekroczyć musi swój Rubikon, a stamtąd nie ma już odwrotu…”

#XXI wiek #poezja #współczesność #człowiek #autobiografia #życie

21:21, dnia 21 marzec 2019r.
Kategoria:MAGIA SŁÓW
102
1

Motto:

„Bohater liryczny tego wiersza znajduje się w ciemnym pokoju. Pokój zamknięty na klucz, tak że Nikt z zewnątrz nie może doń wejść. Jedyny blask w tym pokoju to gasnąca właśnie świeczka, która na potrzeby tego wiersza przemienia się w znicz. Bohater schyla się jakby w pół i rzyga. Bardzo metafizycznie rzyga. Wreszcie kładzie się na wznak i próbuje dookreślić werbalnie swój stan: jest na krawędzi, ostatnie równoważnia przełamała się wpół. Nie potrafi się przestroić, upadnie. Zamyka oczy i mówi do mnie: pisz. I ja piszę…”

„Brejkam ‘świadomość literacką’”,

Paweł Barański

 

Jest taki czas w ciemną zimową noc gdy skuta

jej mroźnym oddechem w mdłym blasku tylko na wpół

wypalonej świecy próbuję

dookreślić siebie na rozdrożu

Jest taki czas w życiu każdego człowieka

gdy uda się przekroczyć ten newralgiczny bardzo próg

i pojawia się paląca potrzeba

spłodzenia autobiografii

by poprzez zwerbalizowane wspomnienia

choć odrobinę spowolnić czasu bieg i piętno wyryć

na historii kartach

i chyba po to też by nie przeminąć

tak zupełnie bezdźwięcznie – wnikając niezauważalnie

w nicość pośmiertną blaknąc…

I tak oto teraz staje się

ten mój czas niefortunny

by zostawić ślad bosych stóp na piasku

błękitnym atramentem na zawsze siebie zmienić

w stos liter kropek i przecinków…

I tak oto w tej jednej chwili gnana

właśnie tą palącą potrzebą piszę dziś oto

stojąc tu właśnie na rozdrożu

pełna nadziei i zwątpienia

równie dobra jak i zła

niezgłębiona jeszcze i już nieodwracalnie zmieniona -  

ten całkiem autobiograficzny wiersz – wyryjcie go

na moim nagrobku wraz z non omnis moria mym – na wieczne spoczywanie

amen

Wypluwam słowa bardzo metafizycznie rzygając

zwerbalizowanym potokiem Myśli

Ten stan nie da się ująć w ramy

normalności

Ten stan gdy „brejkam”

moją „świadomość literacką” i cicho nucę

piosenkę o końcu świata…

Przebyłam długą drogę na samo dno Piekła

brnąc jednostajnie w dół

przez wszystkie 7 kręgów i powróciłam…

Mogłabym w tę noc

szeptać ci wprost w małżowinę

historie jakich nawet w najdzikszych snach

nie śniłeś kochany…

lecz boję się zgasić ten mdły blask

w twoich oczach nim skończy się ta noc

jedna jedyna…

Nauczyłam się sztuczek co budzą

i zdziwienie i zachwyt

i wzgardę zarazem też

jednakże nawet i wzgardzona muszę napisać ten wiersz

aż po sam jego kres

po ostatniej kropki kleks

 

A potem już tylko wycie

głodnych wilków na płaskowyżu

spustoszonym wewnętrzną wojną

jaźni z instynktem

ciszę ostateczną zakłóca jedynie po bitwie

a grunt zroszony krwią tu poległych płodzi

obficie i logarytmicznie

tłuste bękarty tego

co za nami…

By Anna Gabriella Lilith Gajda © All Rights Reserved

2 marca 2011 roku, Sosnowiec - Poland

„Przeterminowani” 14:02, dnia 14 luty 2019r.
„Pulsowanie mego ID” 14:02, dnia 14 luty 2019r.

Komentarze

w pogłębionej biografii jest o tym jak uciekał z domu, na jakich błędach skruszył zęby młodości, jakie szkwały uniosły go na szczyty, przeciw jakim tłumom stawał w podniesionym kołnierzu grudniowej nocy, czyje killing me softly zatrzymało go do rana, jakim stepom bez końca nadał nowe przydomki; w najnowszych biogramach piszą, czemu truł się błękitem witriolu miedzi, przez jaką miłość szlochał jak zwykły człowiek; zastanawia, że nim z cokołu skruszał do końcowej piaskownicy, wyparł się najbardziej garbnikowych win, zamienił panoramiczne listy na zeszłoroczne liście rozmowy z umarłymi fantomami; i mimo zapewnień miłosza, nikt tych rozmów nie spisał..

Napisz komentarz

Imię:*
Email:*
Komentarz:*